poniedziałek, 10 marca 2014

Rozdział 1

***
Violetta jak zwykle wstała o 8:00. W końcu po co miała wstawać wcześniej? Dla niej życie już nie miało sensu. Bez pracy, pieniędzy dużo nie zrobi. Niby co tydzień dostaje zasiłek, ale to marne grosze. Już parę razy próbowała odejść z tego świata. Tak, chciała popełnić samobójstwo. Jednak pewnego dnia uświadomiła sobie, że się nie podda i znajdzie pracę. Dziewczyna chwiejnym krokiem podeszła do okna i zdecydowanym ruchem odsłoniła zasłony. Wtedy do jej sypialni wleciało mnóstwo promieni słońca. 
***
Wyjrzała przez okno. Widok ją zdziwił: Zauważyła swoją przyjaciółkę Ludmiłę, która zbliżała się do jej mieszkania. Violetta zerwała się z miejsca i szybko zabrała jakieś rzeczy z szafy.  Wpadła do łazienki niczym torpeda i szybko założyła wybrane rzeczy. Przejrzała się w lustrze: włosy nieuczesane makijaż chociaż 
najmniejszy niezrobiony. Jednak dziewczyna nie zdążyła już nic zrobić. Przyjaciółka zadzwoniła do drzwi.
-Już idę!-zawołała dziewczyna.
Szybko zeszła po schodach i otworzyła drzwi przyjaciółce.
-Ludmiła! Co ty tutaj tak wcześnie?- Viola pokazała ręką gest, aby weszła do środka.
-Może najpierw usiądźmy, nie wiem czy byś czasem nie zemdlała.-odpowiedziała przyjaciółka.
Violetta zamknęła drzwi i usiadła się na kanapie która była w salonie.
-No więc co takiego się stało?-zapytała dziewczyna.
-Nie uwierzysz! Znalazłam ci pracę!- Argentynka zaczęła piszczeć, przytulać, i dziękować przyjaciółce. Była w siódmym niebie.
-A gdzie? Wiesz muszę takie rzeczy wiedzieć-oznajmiła z serdecznym uśmiechem na twarzy dziewczyna.
-Znasz może Leona Verdasa?- zapytała Lu, przekładając nogę na nogę. Co to za pytanie! Violetta wręcz go uwielbiała! Był jej ulubionym aktorem.
-Przecież każdy go zna! To jak ja bym go nie znała?- zapytała z jeszcze większym uśmiechem na twarzy.
-No tak, tak. To właśnie u niego masz pracę!- przyjaciółka dziewczyny przyjęła pozę ,,To wszystko dzięki mnie!".
-Serio?! Nie wierzę! Niby co bym miała u niego robić?-Ludmiła zaśmiała się.
- Będziesz jego pomocą domową! I będziesz u niego mieszkać!-dziewczyny złapały się za ręce, zaczęły, piszczeć, skakać, wariować. W końcu gdy się choć trochę opanowały ponownie usiadły na kanapie.
-No kurczę zapomniałabym! Chcesz może kawę? Lub coś innego?- zaproponowała Vilu.
-Nie, muszę już iść. To była taka szybka wiadomość no i spieszę się do pracy. Aha! No i pamiętaj, żebyś jutro do niego poszła!-rozkazała dziewczyna.
-Tak,  jasne!-odpowiedziała śmiejąc się. Violetta odprowadziła przyjaciółkę do drzwi. Ludmiła poszła.
***
,,Ja i Leon Verdas? Ja mam u niego pracować? To niemożliwe!"-pomyślała dziewczyna zamykając drzwi.
Poczuła, jak bardzo burczy jej w brzuchu. No tak, w końcu jeszcze nic nie jadła. Spokojnym krokiem weszła do kuchni. Otworzyła lodówkę a w niej pustki! 
,,No to trzeba iść na zakupy"- pomyślała zrezygnowana. Teraz musiała zrobić sobie makijaż i się uczesać. 
***
Violetta właśnie dotarła na targ. Wolała chodzić na targ niż do supermarketów. W dzieciństwie codziennie wstawała wcześnie rano aby pójść z babcią na zakupy. Wtedy dużo rozmawiały. Dziewczyna w końcu dotarła do ulubionego stoiska.
-Dzień dobry, pani Mario!-powiedziała z serdecznym uśmiechem do sprzedawczyni.
-O! Dzień dobry Violetto! Co sobie dzisiaj zażyczysz?- odparła pani Maria.
-Hmmm... Może... Dwie bułki żytnie, chleb razowy, ogórka, cztery pomidory.- zastanawiała się dziewczyna- O i może trzy jabłka.
-Już się robi.-odpowiedziała z miłym uśmiechem ekspedientka.
Dziewczyna zapakowała zakupy do koszyka i zapłaciła pani Marii.
Violetta podeszła do następnego stoiska. Wdała się w wir zakupów.
***
Dziewczyna rozpakowała zakupy. Gdy zaczęła jeść śniadanie było po godzinie 9:00.
Argentynka zjadła kanapkę i popiła ją herbatą różaną. Po śniadaniu Violetta nie miała co robić, przypomniało jej się, że musi opisać ten poranek w swoim pamiętniku.
Violetta nigdy nie rozstawała się ze swoim pamiętnikiem. Zwierzała mu każde swoje tajemnice.
Dziewczyna poszła do sypialni i wyciągnęła z szuflady pamiętnik.
,,Drogi pamiętniku!
Dzisiaj moja przyjaciółka- Lu, załatwiła mi pracę! Nie zgadniesz gdzie! U tego aktora- Leona Verdasa! Nie mogę w to uwierzyć. Przecież ja go uwielbiam, kocham, po prostu wielbię!
Boję się, że pójdę spać, obudzę się i to był tylko sen.  Wtedy bym się chyba załamała.
W razie jakby co wstawię jego zdjęcie :)
Nie mogę doczekać się jutra! Oczywiście, jak wrócę to coś tam napiszę.  Możliwe, że nawet u niego zamieszkam! Ale nie liczę na nic więcej, w końcu on jest taki bogaty, a ja taka biedna jak mysz kościelna! Tak świetne porównanie. Jestem taką myszką, która ma diabła za skórą! ;)
A więc kończę, jutro napiszę!"
Dziewczyna odłożyła pamiętnik do szuflady i zaczęła sprzątać swoje mieszkanie.
***********************
Taki krótki :( I mi nie wyszedł!  Bardzo, bardzo, bardzoooo krótki! Przepraszam za to :(
Dzięki już za kilkadziesiąt odwiedzin w dwa dni! ♥♥♥♥ 
Teraz dodam nowe fotki Tini :)
Czy tylko ja zauważyłam, czy ma całkowicie blond? I tak jej ładnie :)


:)


                                                  
  



4 komentarze:

  1. Naprawdę świetny ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  2. hahaha wybaczn że taki krótki a kiedy nastepny? dzisiaj? PS świetny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty geniuszu mój :* Bardzo mi się podoba :)
    Przepraszam , że tak długo trwało moje zbieranie się do przeczytania!
    Kocham tego bloga , wiesz! Ślicznie!
    Tylko proszę! Pisz!
    Pozdrawiam :* :*

    OdpowiedzUsuń