sobota, 29 marca 2014

Rozdział 2

***
Czekał z niecierpliwością na swoją przyszłą pracownicę. Wyobrażał ją sobie jako miłą, sympatyczną kobietę po pięćdziesiątce. Siedział w swoim salonie z kubkiem ciepłej kawy i oglądał jakiś serial w TV. Gdy myślał, że kobieta już nie przyjdzie, zrezygnowany chciał się przejść. Jednak gdy tylko wstał po jego apartamencie rozległ się dzwonek do drzwi. Szybko odłożył kubek z kawą i podekscytowany otworzył drzwi. To co za nimi ujrzał szczerze powiedziawszy, zdziwiło go. Zobaczył piękną, młodziutką dziewczynę z niewinnym uśmiechem i oczami, które wręcz się śmiały. Zatkało go. Stał tak jak wryty przez kilka minut.
-Yyyy. Halo? Jest pan tam?-zaczęła mu machać rękami przed oczami.
-Y co? Aha! Tak jestem! Jestem.. jestem.. yyy.... Leon! Tak! Leon!- zaczął się jąkać, ale w końcu podał rękę dziewczynie.
-A ja Violetta. Przyszłam w sprawie pracy u ciebie.- Weszli do środka. Leon machnięciem ręki pokazał aby Violetta usiadła na sofie. Odpowiedziała serdecznym uśmiechem, po czym usiadła.
-Tak, chciałbym abyś u mnie pracowała. Potrzebuję kogoś kto dobrze sprząta i gotuje i także przyjaciela z którym mógłbym szczerze porozmawiać. Mógłbym na ciebie liczyć?- zapytał patrząc jej prosto w oczy. Zdał sobie sprawę, że się w niej zakochał i że zrobi dla niej wszystko. Violetta odwróciła głowę, chyba zrozumiała, że Leon ją podrywa.
-Tak, możesz na mnie liczyć, i powiem ci prawdę. Nie podrywaj mnie, bo i tak nie moglibyśmy być razem. Jesteśmy z dwóch różnych światów. I mnie nie znasz. - powiedziała z triumfującym uśmiechem.
-I tak będziesz moja!- powiedział po czym przyciągnął ja do siebie.
-I tu się zdziwisz!-odsunęła się od niego i strzeliła mu z tak zwanego ,,liścia". Chłopak złapał się za bolący policzek, a dziewczyna uśmiechnęła się i powiedziała:
-To widzimy się jutro! Myślę, że nie będziesz więcej mnie podrywał, znasz skutki.-uśmiechnęła się triumfująco i wyszła. Chłopak nie mógł uwierzyć w to co się stało przed chwilą w jego domu. Policzek nadal strasznie piekł. Leon podszedł do lodówki po czym wyciągnął z niej lód. Wrócił do salonu gdzie położył się na kanapie i przyłożył lód do piekącego policzka. Teraz sobie wszystko przemyślał. Uznał, że o miłosć warto walczyć nawet jeśli to miłość od pierwszego wejrzenia. Nie uważał, że to zauroczenie. W ogóle nie myślał, że istneje słowo ,, zauroczenie" dla niego istniała tylko miłość. Niektórzy uważali, że to dziwne, jednak on uważał co innego. Chłopak wstając z kanapy odłożył lód do lodówki i wybrał się na poranny spacer. Był już po śniadaniu. Gdy wyszedł z domu zakluczył drzwi i wreszcie mógł trochę pospacerować. Obok jego apartamentu znajdował się piękny park. Postanowił, że właśnie tam pójdzie. *** Chłopak był wręcz zachwycony wyglądem parku. Na trawnikach było pełno przebiśniegów, krokusów, sasanek. Na drzewach były piękne pąki, a na niektórych nawet kwiaty! Leon tak się skupił na oglądaniu parku, że nie zauważył pewnej osoby z którą się zderzył. - Co robisz debilu?! Przez ciebie mam brudną kurtkę!- powiedziała dziewczna nie zwracając uwagi na naszego bohatera. - Nie wiem! To ty na mnie wpadłaś! Chwila.... Lodo? Lodo Comello? To ja Leon!- powiedział uradowany. - Leon? Nie wierzę! Stęskniłam się za tobą!- Leon przytulił dziewczynę. - Tak ja też. Co cię sprowadza do Buenos Aires?- zapytał z ciekawością.


poniedziałek, 10 marca 2014

Rozdział 1

***
Violetta jak zwykle wstała o 8:00. W końcu po co miała wstawać wcześniej? Dla niej życie już nie miało sensu. Bez pracy, pieniędzy dużo nie zrobi. Niby co tydzień dostaje zasiłek, ale to marne grosze. Już parę razy próbowała odejść z tego świata. Tak, chciała popełnić samobójstwo. Jednak pewnego dnia uświadomiła sobie, że się nie podda i znajdzie pracę. Dziewczyna chwiejnym krokiem podeszła do okna i zdecydowanym ruchem odsłoniła zasłony. Wtedy do jej sypialni wleciało mnóstwo promieni słońca. 
***
Wyjrzała przez okno. Widok ją zdziwił: Zauważyła swoją przyjaciółkę Ludmiłę, która zbliżała się do jej mieszkania. Violetta zerwała się z miejsca i szybko zabrała jakieś rzeczy z szafy.  Wpadła do łazienki niczym torpeda i szybko założyła wybrane rzeczy. Przejrzała się w lustrze: włosy nieuczesane makijaż chociaż 
najmniejszy niezrobiony. Jednak dziewczyna nie zdążyła już nic zrobić. Przyjaciółka zadzwoniła do drzwi.
-Już idę!-zawołała dziewczyna.
Szybko zeszła po schodach i otworzyła drzwi przyjaciółce.
-Ludmiła! Co ty tutaj tak wcześnie?- Viola pokazała ręką gest, aby weszła do środka.
-Może najpierw usiądźmy, nie wiem czy byś czasem nie zemdlała.-odpowiedziała przyjaciółka.
Violetta zamknęła drzwi i usiadła się na kanapie która była w salonie.
-No więc co takiego się stało?-zapytała dziewczyna.
-Nie uwierzysz! Znalazłam ci pracę!- Argentynka zaczęła piszczeć, przytulać, i dziękować przyjaciółce. Była w siódmym niebie.
-A gdzie? Wiesz muszę takie rzeczy wiedzieć-oznajmiła z serdecznym uśmiechem na twarzy dziewczyna.
-Znasz może Leona Verdasa?- zapytała Lu, przekładając nogę na nogę. Co to za pytanie! Violetta wręcz go uwielbiała! Był jej ulubionym aktorem.
-Przecież każdy go zna! To jak ja bym go nie znała?- zapytała z jeszcze większym uśmiechem na twarzy.
-No tak, tak. To właśnie u niego masz pracę!- przyjaciółka dziewczyny przyjęła pozę ,,To wszystko dzięki mnie!".
-Serio?! Nie wierzę! Niby co bym miała u niego robić?-Ludmiła zaśmiała się.
- Będziesz jego pomocą domową! I będziesz u niego mieszkać!-dziewczyny złapały się za ręce, zaczęły, piszczeć, skakać, wariować. W końcu gdy się choć trochę opanowały ponownie usiadły na kanapie.
-No kurczę zapomniałabym! Chcesz może kawę? Lub coś innego?- zaproponowała Vilu.
-Nie, muszę już iść. To była taka szybka wiadomość no i spieszę się do pracy. Aha! No i pamiętaj, żebyś jutro do niego poszła!-rozkazała dziewczyna.
-Tak,  jasne!-odpowiedziała śmiejąc się. Violetta odprowadziła przyjaciółkę do drzwi. Ludmiła poszła.
***
,,Ja i Leon Verdas? Ja mam u niego pracować? To niemożliwe!"-pomyślała dziewczyna zamykając drzwi.
Poczuła, jak bardzo burczy jej w brzuchu. No tak, w końcu jeszcze nic nie jadła. Spokojnym krokiem weszła do kuchni. Otworzyła lodówkę a w niej pustki! 
,,No to trzeba iść na zakupy"- pomyślała zrezygnowana. Teraz musiała zrobić sobie makijaż i się uczesać. 
***
Violetta właśnie dotarła na targ. Wolała chodzić na targ niż do supermarketów. W dzieciństwie codziennie wstawała wcześnie rano aby pójść z babcią na zakupy. Wtedy dużo rozmawiały. Dziewczyna w końcu dotarła do ulubionego stoiska.
-Dzień dobry, pani Mario!-powiedziała z serdecznym uśmiechem do sprzedawczyni.
-O! Dzień dobry Violetto! Co sobie dzisiaj zażyczysz?- odparła pani Maria.
-Hmmm... Może... Dwie bułki żytnie, chleb razowy, ogórka, cztery pomidory.- zastanawiała się dziewczyna- O i może trzy jabłka.
-Już się robi.-odpowiedziała z miłym uśmiechem ekspedientka.
Dziewczyna zapakowała zakupy do koszyka i zapłaciła pani Marii.
Violetta podeszła do następnego stoiska. Wdała się w wir zakupów.
***
Dziewczyna rozpakowała zakupy. Gdy zaczęła jeść śniadanie było po godzinie 9:00.
Argentynka zjadła kanapkę i popiła ją herbatą różaną. Po śniadaniu Violetta nie miała co robić, przypomniało jej się, że musi opisać ten poranek w swoim pamiętniku.
Violetta nigdy nie rozstawała się ze swoim pamiętnikiem. Zwierzała mu każde swoje tajemnice.
Dziewczyna poszła do sypialni i wyciągnęła z szuflady pamiętnik.
,,Drogi pamiętniku!
Dzisiaj moja przyjaciółka- Lu, załatwiła mi pracę! Nie zgadniesz gdzie! U tego aktora- Leona Verdasa! Nie mogę w to uwierzyć. Przecież ja go uwielbiam, kocham, po prostu wielbię!
Boję się, że pójdę spać, obudzę się i to był tylko sen.  Wtedy bym się chyba załamała.
W razie jakby co wstawię jego zdjęcie :)
Nie mogę doczekać się jutra! Oczywiście, jak wrócę to coś tam napiszę.  Możliwe, że nawet u niego zamieszkam! Ale nie liczę na nic więcej, w końcu on jest taki bogaty, a ja taka biedna jak mysz kościelna! Tak świetne porównanie. Jestem taką myszką, która ma diabła za skórą! ;)
A więc kończę, jutro napiszę!"
Dziewczyna odłożyła pamiętnik do szuflady i zaczęła sprzątać swoje mieszkanie.
***********************
Taki krótki :( I mi nie wyszedł!  Bardzo, bardzo, bardzoooo krótki! Przepraszam za to :(
Dzięki już za kilkadziesiąt odwiedzin w dwa dni! ♥♥♥♥ 
Teraz dodam nowe fotki Tini :)
Czy tylko ja zauważyłam, czy ma całkowicie blond? I tak jej ładnie :)


:)


                                                  
  



niedziela, 9 marca 2014

Prolog

Ona: Niegdyś zajadła imprezowiczka na rachunek swojego chłopaka.  Teraz dwudziestotrzyletnia dziewczyna wykorzystana, oszukana i bez pieniędzy. Mieszka sama w niewielkim, ale przytulnym domku. Oczywiście szuka pracy.

On: Bogaty, znany, aktor za którym nastolatki szaleją.  Mimo młodego wieku (dwudziestupięciu lat) znalazł swoją wybrankę życia- Larę. Ta jednak w dniu ślubu uciekła sprzed ołtarza. Po miesiącu okazało się, że miała już męża i teraz spodziewa się dziecka. Nie lubi się przechwalać, można by powiedzieć, że żyje jak normalny chłopak. Szuka pomocy domowej.
                                                                       ***
Pomyślicie pewnie sobie co te dwie postacie mają ze sobą wspólnego? Przecież są z zupełnie innej bajki. On bogaty, ona na skraju bankructwa. Każdy pewnie pomyśli, że chłopak nawet na nią nie spojrzy.  Otóż mylicie się. Chociaż różnią się od siebie wszystkim, miłość, los, życie robi co chce. To będzie naprawdę piękna miłość. Do czasu...
                                                                      ***
Myślę, że jak na prolog wystarczy :) Niedługo, chyba pojawi się rozdział numer 1! ;) Czekam na wasze opinie :)

sobota, 8 marca 2014

Powitanie! ;)

Siemanko! Mam zamiar pisać o Leonettcie i myślę, że to będzie historia której jeszcze nie słyszeliście :) A więc myślę, że za chwilę pojawi się prolog :)
Aha no i jestem, z bloga leonetta-i-nie-tylko.blogspot.com :)